Istnieję poza przestrzenią.
Chodź, połóż się obok mnie
Chcę w księżycu, w księżycu tulić cię
Kochać, kochać, kochać tak
Bez pojęcia...


(Słowa: Dżem)

Nie umiem rozmawiać z nim tak, aby przełamać odległość geograficzną. Nie umiem powiedzieć tego, co chcę słowami. Potrzebuję dotyku...
moje-male-paranoje 2009-11-05 19:02:52
skomentuj (2)
Do K.
Chcę się ubrać w ciepłe spojrzenie, móc wyrzucić wszystkie swetry i kożuchy. O wolności od nerwów, o azylu w Twoich ramionach marzę. Zimno mi bez Twojej dłoni zastępującej rękawiczkę... Czy też marzniesz, gdy nie mogę zarzucić Ci rąk na szyję i zastąpić szalika?
Z każdym dniem brakuje mi Ciebie coraz bardziej, choć wciąż wydaje mi się to niemożliwe. Można mocniej tęsknić? Jutro znowu okaże się, że tak...
Każda godzina kaleczy.

Muszę pozbierać raz na zawsze rozsypane pod stopami perły i zacząć je nawlekać... Jedna za drugą, bez pośpiechu, dokładnie...
moje-male-paranoje 2009-10-31 20:49:37
skomentuj (2)
Poznaję opuszkami nierówności blatu.
Przez większą część casu, gdy nie pracuję akurat oczy mam zamknięte. Wyobrażam sobie obiekt mojej tęsknoty, staram się odnaleźć w powietrzu ślady jego zapachu, na powierzchni skóry odbicia jego ust.
Nie jest łatwo - kochać na odległość i czekać, niecierpliwie czekać na możliwość wcielenia wytęsknionych marzeń w życie. Jest tak daleko, tak nie-przy-mnie, a jednak obok - nie umiem się z tego wyrwać. Jestem zawieszona. Poza pracą - nie chcę być tu i teraz, nie chcę tu tkwić, sama...
Czekam na wtorek. Poczuję na nowo jak smakuje pełnia. Szczęścia.
moje-male-paranoje 2009-10-08 22:22:51
skomentuj (1)
Pewność.
Promieniujące ciepło z pokoju obok, w którym On pracuje.
I wszystko jest jasne, nic więcej mi nie trzeba.
Kocham.
moje-male-paranoje 2009-08-29 00:17:13
skomentuj (1)
Nawet na idealnej powierzchni zawsze znajdzie się rysa.
Odczuwam boleśnie dążenie natury do zachowania równowagi. Jedna sfera życia się układa, i to lepiej niż by można było przypuszczać, a w innych? Chaos, klops, dezintegracja i – wreszcie – kompletne załamanie oficjalnej linii obrony: jest dobrze.
W całym tym bałaganie zaskakuje mnie moja siła i spokój, choć pozornie wariuję.
Gdyby rzeczywistość wyglądała tak jak okładka – całe szkło jakie znajduje się w zasięgu przycisku do papieru byłoby w odłamkach. Histeryzować też trzeba umieć.
Przy najbliższej okazji poślę Panu Bogu flaszkę za siłę, teraz, niestety, trzeba prozaicznie gonić od jednego punktu programu do drugiego... I nie ma czasu na zwątpienie.
moje-male-paranoje 2009-05-21 11:59:34
skomentuj (1)
Marzenia się spełniają.
Ideały naprawdę istnieją.
I nic mi więcej nie potrzeba, jestem szczęśliwa.
moje-male-paranoje 2009-05-10 18:44:28
skomentuj (1)
Przebłysk.
I nagle wszystko nabrało innych barw. Niespodziewanie - nowy powód do marzeń. Cieplutko w rejonach mięśnia sercowego i tylko poziom skupienia spada. W ciągu jednego dnia stłukłam dwie szklanki.
moje-male-paranoje 2009-04-26 20:04:04
skomentuj (2)
Pokochać ją za wady, które ona sama wynosi do rangi zalet.
Właściwie to nie stało się nic.
Nie było czynnika, który zrewolucjonizował moje podejście do siebie w ostatnich tygodniach. Chyba.
Mimo to widzę w sobie to, czego wcześniej nie dostrzegałam. Kobietę pełną możliwości i – dotąd przez samą siebie negowanego – uroku. Stanowi to nieodparty dowód na to, że nawet tzw. kobieta samotna, może być przekonana o swojej mocy i zadowolona z relacji na zewnątrz-i-w środku. Niewiele ma to wspólnego ze stanem faktycznym, najważniejsze jest przekonanie. Więc padnij przede mną na kolana, bo ja bym tak właśnie zrobiła. Teraz. Na swój widok. Nieistotne ile w tym obiektywizmu, czy w ogóle istnieje.
Jeżeli ja w siebie nie uwierzę, nie uwierzy nikt. Pierwszy etap spełniony, czekam na kolejny.
moje-male-paranoje 2009-02-17 14:48:02
skomentuj (2)
Pisanina, gdy czas nagli i każe biec myślom do kolejnej strony w podręczniku do nauk pomocniczych hi
Tak to już jest, że najmniejszy zapał do pracy się ma, gdy wskazówki zegara gnają szybciej niż zwykle i niebezpiecznie zbliżają się do godziny „0”.
I minuskuła jest ciekawie nieczytelna-dla-mnie. Dzięki Ci, Panie, że nie mam w planach zajmowania się średniowieczem...

Każdy, kto mnie trochę zna wie, że jestem niepoprawną warszawską szowinistką. Ci, którzy znają trochę lepiej, mają świadomość mojej miłości do miasta rodzinnego i – często dla mnie samej zabawnego – wynikającego stąd poczucia swoistej nobilitacji. Tymczasem, powoli zaczynam nieco modyfikować określenie Warszawiak/Warszawianka (pisownia z wielkiej litery zastosowana w pełni świadomie i celowo). Dawniej, wszystko było takie proste – Warszawiakiem jest ten, kto może wylegitymować się swoimi korzeniami. Wszystko fajnie. Definicja bardzo prosta i mnie przyjazna. Alergia na grupę napływowych, często nazywanych przeze mnie ludźmi ‘granatem od pługa oderwanych’, jest w tym ujęciu w pełni zrozumiała – bo oni są tu, a ci, którzy mają do tego większe prawo w Rzeszowie czy Opolu, bo historię mamy taką, a nie inną... Obecnie do głosu dochodzi nieco inne zagadnienie, choć – zapewne – do jakiegoś stopnia korespondujące z pochodzeniem. Tożsamość. Poczucie przynależności do tego Miasta, które umierało kilkakrotnie i właściwie... Nigdy się nie podniosło. Nie w takim sensie, w jakim ja je rozumiem. Aby być częścią tego miasta, by móc nazwać się Warszawiakiem, trzeba to miasto, czuć, rozumieć... A do tego droga długa i niełatwa, jak i jego przeszłość, ślady przeżyć Stolicy obecne na każdym kroku. Spotykam się z ludźmi, którzy z jednej strony, mają silne związki genealogiczne z Warszawą, ale są bardzo ubodzy na płaszczyźnie emocji wobec miasta, w którym żyją. Czy według nowej definicji mogę nazwać kogoś takiego szczerze Warszawiakiem? Z drugiej strony, coś mnie ściska za gardło, kiedy widzę przyjezdnego, który wiąże się ze stolicą tak, jak powinien być z nią związany przykład pierwszy; który szuka śladów przeszłości; który kocha; jest zafascynowany; czuje... Takich ludzi chcę spotykać jak najwięcej. Tych ludzi chcę nazywać Warszawiakami. Ci mają pełne prawo do tego miana.

Jedno się nie zmieniło – nadal, gdy ‘element napływowy’ głośno narzeka na Warszawę, obsypuje ją nieparlamentarnymi epitetami i miesza z błotem, rzucam czym popadnie i poszukuję ciężkich butów, by takowych wykopać stąd jak najszybciej. W tym powietrzu nie ma miejsca na jad kogoś, kto nie rozumie miejsca, do którego zawitał. Ot, mój parszywy warszawski szowinizm.
moje-male-paranoje 2008-11-17 23:20:57
skomentuj (3)
Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości...
Bezczynność mnie dobija, lubię życie w biegu – jestem pracoholiczką. Zaczął się rok akademicki i od razu odżyłam. Od porannej kawy i joggingu, poprzez przeglądanie notatek w porannym autobusie, zmierzam na uczelnię, by tam przeskakiwać z zajęć na zajęcia przy akompaniamencie wysiłku intelektualnego ponad moje możliwości, aby potem, zamiast wrócić do domu i odsypiać zarwaną noc, pobiec w wysokich szpilkach do biblioteki i przeleżakować w niej aż do zamknięcia... Należy nadmienić, że na tym się nie kończy – pomijając konieczność nauki po powrocie z czytelni, trzeba jeszcze czasem coś zjeść, zarobić na swoje utrzymanie, prowadzić korepetycje... To mi odpowiada. Choćbym chciała – nie mam czasu, by zatrzymać się i pomyśleć o tym, co przykre, niejasne, namiętnie skrywane... Praca lekarstwem na wszystko.
moje-male-paranoje 2008-10-19 13:21:11
skomentuj (2)


| Ślady Uciech Cielesnych i Przygód Intelektualnych | ilianne@o2.pl
gg: 3476628
Moje portfolio na FotoMotywy.pl



Podróże:

...Ja & Ja... I to co wokół. Najważniejsze...
...Muzyka...
...Drugi Dom...
...Impresje, fascynacje, wypociny...

...Fotografia...
...Moja TFUrczość...

...Innych Światy...

...A...
...A-Oceny...

...B...
...Burn in Hell...
...Believe In Imagination...

...C...
...Codzienność Przy Kawie...
...Chce-Zapomnieć...
...Cała Jaskrawość...

...D...
...Darya...

...E...

...F...
...Fitz-roy...
...Fiat Lux...

...G...
...Gadu-Gadu...

...H...
...Hedgehog...

...IJ...
...Iwona...

...K...
...Katia...
...Katarzyna...
...Krzysiek...

...L...

...M...
...Moja-Wiara...
...Matti...

...N...

...O...
...Odnowa Ducha...

...P...

...Q...

...R...
...Rygorystyczne Oceny...

...S...
...Simple...
...Spicy...

...T...
...Targana Wiatrem...

...UV...
...Under The Ice...

...W...
...Weronika...

..XYZ...
...Zielony...
...Życie Po Jego Śmierci...
...Yodel...


Design by NORMAL


Czasy Zamierzchłe:

2009
listopad
październik
sierpień
maj
kwiecień
luty
2008
listopad
październik
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
maj
kwiecień
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad





Licznik Bije od 02.02.2005