Przeszłość Ilianne
Strona główna

Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości...


Bezczynność mnie dobija, lubię życie w biegu – jestem pracoholiczką. Zaczął się rok akademicki i od razu odżyłam. Od porannej kawy i joggingu, poprzez przeglądanie notatek w porannym autobusie, zmierzam na uczelnię, by tam przeskakiwać z zajęć na zajęcia przy akompaniamencie wysiłku intelektualnego ponad moje możliwości, aby potem, zamiast wrócić do domu i odsypiać zarwaną noc, pobiec w wysokich szpilkach do biblioteki i przeleżakować w niej aż do zamknięcia... Należy nadmienić, że na tym się nie kończy – pomijając konieczność nauki po powrocie z czytelni, trzeba jeszcze czasem coś zjeść, zarobić na swoje utrzymanie, prowadzić korepetycje... To mi odpowiada. Choćbym chciała – nie mam czasu, by zatrzymać się i pomyśleć o tym, co przykre, niejasne, namiętnie skrywane... Praca lekarstwem na wszystko.
moje-male-paranoje 2008-10-19 13:21:11
skomentuj (2)